Urodziłam dziecko, które miało może z 5 cm, twarz jakiejś niepełnosprawnej dziewczynki. Próbowałam przystawiać je do piersi, Krzysiek nie chciał iść do sklepu po pieluchy i w góle miał to gdzieś, dziecko było zbyt słabe i zmarło mi na rękach.
Obudziłam się cała we łzach.